02 lipca 2014

zakupy- pożyteczna aplikacja

Pokazało się nareszcie coś pożytecznego wśród aplikacji mobilnych.

Mając aplikację na smartfonie skanujemy kod kreskowy produktu i po chwiliKlient co znajduje się w składzie kupowanego jedzenia. Który z dodatków jest szkodliwy. Coraz więcej ludzi chce mieć świadomość co kupuje do jedzenia.

Tego mi brakowało!!!

Tymczasem Polska Federacja Producentów Żywności oprotestowała jej wprowadzenie. Ciekawe dlaczego, skoro deklarują -  produkty to najlepsze składniki, tradycyjne techniki, czysta natura.

Rozumiem obawę o Czarny PR. Łatwo dzisiaj utopić konkurencję w ten sposób.
Mam nadzieję, że twórcy aplikacji szybko uzupełnią wymagane papierkii aplikacja będzie się rozwijała dalej bez przeszkód.
Z drugiej strony - aplikacja nie wyraża zdania o producencie -a jedynie o składnikach!

więcej informacji: https://www.facebook.com/efoodaplikacja

bar mleczny "Prasowy" lipiec 2014r









Rzadko chodzę po knajpach z wyżerką - bo mnie po prostu na to nie stać.

 Niedaleko domu mam słynny "Bar prasowy". 
Gdy go otwierano, menu zawierało sporo typowych dla tego typu placówki  pozycji. Dzisiaj niewiele z tego zostało.  Chwała za wprowadzenie do menu dań z dużą ilością warzyw. Troszkę nowocześniej pomyślanych dań.

ALE o godz. 14tej, czyli w kwiecie pory obiadowej brak "klasyki" baru mlecznego. Nie ma żadnych pierogów, ani kopytek. Zniknęły ozory w sosie chrzanowym.

A teraz przyjrzyjmy się potrawom i cenom:
słynna pomidorowa - najtańsza w mieście. Może i najtańsza - ale też kompletnie wyprana z esencji smaku.
Pierogi z mięsem - pani przy kasie na pytanie - jakie mięso - odpowiada : wieprzowe. Nieprawda. To jest drób.
Naleśniki - smaczne - ale jak sobie policzymy - to nie jest to rewelacyjna cena w stosunku do porcji.
Pierogi ruskie - b. smaczne. Ale znowu cena nie powala. W niedalekim sklepiku kupuję w podobnej cenie podobną ilość - nie tak smaczne, ale całkiem poprawne.
Kopytka b. smaczne. Porcje b. małe - prawdopodobnie z powodu ceny. Żeby stanowiły porządną porcję - trzeba wziąć conajmniej x 2.


Rozrosła się za to lista "dań barowych":
Drób, schabowy itp. Wątróbka (jedna z tańszych części kurczaka) 13,90. No nie wiem....
Ceny podobne do wielu w małych knajpkach okolicznych, które serwują lunche.

Z tego co wiem, bary mleczne są dotowane.  Może powinny być zobligowane do zachowania pewnych pozycji menu. Może też warto zadbać o ceny, nie tylko sztandarowej "pomidorowej".

Jest u nas jakiś taki "lans" Kiedy pójdzie fama po mieście, że coś jest "cool" to nie wypada tego krytykować. Trzeba się trzymać opinii obowiązującej.
No więc ja mam inaczej. Ja przyszłam w środku pory obiadowej na pierogi, vel kopytka, vel leniwe. Odeszłam z kwitkiem
Nie ma możliwości płacenia kartą przy takich obrotach Dziwne.

30 kwietnia 2010

Szpinak moja miłość

Uwielbiam szpinak. Może to nagłe olśnienie jego zaletami jest tak wielkie, bo oczywiście jako przedszkolak byłam karmiona nim w formie, która pozostawiła uraz na wiele lat. Dzisiaj pierwszy szpinakowy przepis.

rolada szpinakowaPo raz pierwszy jadłam ją na rodzinnym obiedzie ( dzięki Justysiu za pyszny pomysł).  Zachwyciłam się i zaczęłam szukać przepisu w necie. Znalazłam ich i przeczytałam tak wiele, że nie potrafię podać autora.
Każdy z nich różnił się jakimiś drobiazgami,  w rezultacie zrobiłam "resume" kilku,  które wydały mi się najsensowniejsze.  Jest zaskakująco prosty do zrobienia. Podaję swoją wersję po udanym debiucie.

29 kwietnia 2010

Fotografia kulinarna

Różne sytuacje - zastane lub aranżowane,
przede wszystkim zaś - to NATURALNY obraz jedzonia przygotowanego naprawdę DO JEDZENIA. Najchętniej w świetle zastanym - chyba że nie dało się z różnych powodów  uniknąć doświetlania sztucznego


Ciągle się uczę.
Może to właśnie najbardziej mi się podoba w tym zajęciu. Każdego dnia ten sam banalny temat - kawałek bazylii, kawałek chleba - staje się czymś innym w zależności od okoliczności w jakich się znajduje. W zależności od wymagań jakie stawia mi osoba zamawiająca fotografie. W zależności od mojego nastroju i pory dnia.
Trendy i mody zmieniają się po mojej myśli. Coraz dalej odchodzi pompatyczne i nieskazitelne pokazanie dań i produktów. Zaczynamy opowiadać o codzienności, chwili, fragmencie. Choć jeszcze ciągle daleko do akceptacji tego co naprawdę lubię. Ale kto wie - może doczekam się tej chwili. Pamiętam jak kiepsko akceptowane były moje najbardziej ulubione, najcodzienniejsze ujęcia. Teraz są na porządku dziennym... Oby tak dalej.















17 marca 2010

Rozmowa z Teresą

teresa_3

Rozmowa z Teresą, sierpień 2009
Kawiarnia "na rozdrożu"  Warszawa

Teresa mówi:
Mam osiemnaście lat, jest rok 1968.

Nie zdałam na studia, a chciałam uczyć się angielskiego.
Ojciec stwierdził, że jak mam siedzieć na tyłku i nic nie robić to pójdę do pracy.
I ta zapowiedź brzmiała jak postrach - nie miałam pojęcia co wymyśli.

Miałam idee fix- angielski. Chciałam dobrze mówić po angielsku. No i to były czasy, kiedy się jeszcze czytało. A szczytem dobrego tonu, było czytać w oryginale Steinbecka, Hemingwaya itd.
Akurat wróciła z Anglii moja bliska znajoma, dziewczyna w moim wieku, która pracowała tam jako opeer. Załatwiła mi taka samą pracę. Ponieważ miałam paszport konsularny z racji pracy mojego Ojca ? więc najważniejsze sprawy miałam załatwione. Teraz potrzebne mi były środki na podróż ? i o to musiałam się już zwrócić do Ojca.

Był jeszcze jeden powód, dla którego chciałam zniknąć na jakiś czas z rodzinnego domu.

16 grudnia 2009

Złotokap świąteczny

grudzień 2009 płyną, błyszczą, kapią światełka w moim mieście. Na ulicach i na sklepikach. Mnie średnio zachwycają, ale uwieczniam.


choiny lampeczki nowy_swiat prezenty

15 grudnia 2009

Postny obiad Wojciecha Wielądko



Znalezienie całego postnego menu u mistrza nie było wcale proste.
W tamtych czasach (koniec  XVIII w) często mieszano smaki mięs i ryb w jednym daniu. Zmienił to i uporządkował  A.Careme w początkach XIXw, ale wiele lat minęło, zanim stało się to normą na polskich stołach.Na szczęście istniał w Polsce post, zwłaszcza przed Wielkanocą ściśle przestrzegany, stąd potrawy ściśle rybne. Przy okazji, po raz kolejny odkrywam, że kuchnia polska czerpała "od zawsze" z kuchni francuskiej - ale dania ze swojskich zasobów trafiały również na najlepsze stoły. (pisownia tekstu poniżej zgodnie z oryginałem)


Stół na 12 osób na obiad postny


Można toż samo dać na wieczerzą
Nie stawiając potaziu

09 grudnia 2009

Idą święta

Świat jak jest - każdy widzi

ciepło, mgliście... jesiennie.. nudno...
bo ile piosenek w marketach jest w stanie nas zabawić, ile cen wzrastających zadziwić?... ile produktów "made in china" wprawić w osłupienie?

25 listopada 2009

Jesiennie

Ciepły listopad i muchy w kuchni fruwają

19 listopada 2009

Parasologia

Bardzo lubię gdy zaczynają się pojawiać jesienią.PARASOLE. Mają w sobie jakąś magię "łapania" światła i przestrzeni. Sama parasola nie noszę, bo zawsze, ale to zawsze je gubię.


Historia sięga pierwszych wieków naszej ery. Przybył z Chin w bliżej nieokreślonym momencie.

china

Samo słowo parasol pochodzi od włoskiego parasole co dosłownie znaczy słońcochron.

W Europie najpierw doceniono jego walory ocieniania. W XVII w dotarł do Francji i zrobił furorę. Upowszechnił się na dobre w XVII w. na dworze króla Ludwika XIV. Już wtedy męskie parasole różniły się od damskich. Damskie były znacznie kunsztowniejsze, wykonywane z drogocennych tkanin, często wysadzane drogimi kamieniami, z maleńkimi skrytkami umieszczanymi w rączkach.

dziewczynka XXw XIXw lata 20te XXw